O mnie

Na początku mojej historii chciałbym tylko krótko nadmienić, że nigdy nie lubiłem pisać o sobie samym i pozostało mi tak do dnia dzisiejszego.

No… tym jakże zachęcającym początkiem mam nadzieję, że nie zniechęciłem was do czytania o mojej osobie, a nawet jeżeli tak to oby ciekawość wzięła górę nad niechęcią. No ale przejdźmy do mojej historii!

Urodziłem się 5 sierpnia 1986 roku. To właśnie podczas wcześniej wspomnianej daty rodzice postanowili dać mi na imię Konrad. Nazwisko standardowo przeszło z dziadka na ojca i z ojca na mnie i tak o to narodził się Konrad Krawczyk.

Od najmłodszych lat fascynowałem się komputerami i aż łezka mi się kręci w oku wspominając mój pierwszy komputer ATARI i czas oczekiwania  45 minut na załadowanie gry ( Zorro ). Wszystko było by dobrze gdyby w młodości prócz kreowania moich ambicji w kierunku komputerów nie stanęła na drodze matematyka. Ten oto przedmiot nie dość, że prześladuje mnie do dnia dzisiejszego w koszmarach to jeszcze zniszczył moje wyobrażenie o Konradzie jako programiście dlatego też nie mogąc realizować swoich celów przez kilka lat skupiałem się na tym na czym skupia się młody człowiek czyli imprezy, imprezy i jeszcze raz imprezy.

Jak u każdego młodego człowieka imprezy kiedyś muszą się skończyć tak i u mnie cała wielka samotna zabawa zakończyła się 31.12.2006 roku ( udany Sylwester ), kiedy to zakochałem się w mojej obecnej żonie.

To właśnie moja kochana kobieta była prekursorką nowego wyznawcy graficznej ekspresji  (  jak by się ktoś jeszcze nie domyślał ) – mnie. Do całej pasji jaka się we mnie zrodziła wystarczyło jedno zdanie „masz do tego to coś i powinieneś spróbować”  wypowiedziane podczas niezręcznego obrabiania zdjęć w programie o magicznej nazwie „Photoshop”.  Jak powiedziała tak się stało. I tak zaczęły się nieprzespane noce podczas których przeszukiwałem krok po kroku otchłań Internetu w poszukiwaniu wiedzy.

Photoshop i obrabianie zdjęć jak się z czasem okazało było tylko kroplą w morzu potrzeb stawianych przez zleceniodawców i późniejszych pracodawców w naszej branży.

Zacząłem więc zgłębiać tajniki HTML potem XHTML i CSS, i tak po pół roku ciężkiej pracy stałem się maszyną do zaspokajania potrzeb każdego klienta. Kolejnie po ponad sześciomiesięcznym  okresie egzystencji jako „wolny strzelec”, okresie przepełnionego ogromem godzin przepracowanych, w których to jednocześnie kształciłem i szlifowałem swój warsztat doszedłem do wniosku, że to co umiałem do tej pory to jednak nie wszystko co „Web Designer” powinien wiedzieć i tak o to zacząłem czytać i uczyć się o typografii oraz usability. W między czasie dostałem swoją pierwszą pracę co tylko przyspieszyło Progress  chłonięcia wiedzy i kształcenia umiejętności.

Później przeszedłem z powrotem do pracy jako wolny strzelec  i tak freelancerka po prawie dwuletnim kształceniu mojej osoby dała rewelacyjny efekt i otworzyła drogę do realizacji własnych celów i pragnień. Zacząłem współpracować przy małych i dużych projektach dla małych i dużych firm.

Tak właśnie wygląda w skrócie moja dotychczasowa historia.  Później założyłem firmę i żyję dalej wyrabiając podwójną normę pracowniczą i ciesząc się życiem takim jakim jest.

Okay, kończę tę piękną opowieść bo już wyszedłem po za A4 (wow, ustanowiłem nowy rekord w moich pracach związanych z tekstem ) i mam nadzieję, że nie zanudziłem wszystkich.

Peace ( z ang. pokój ),

Konrad